wtorek, 30 czerwca 2009

Ultralekka kawalerka cz.III

Jak już wspominałem – po stworzeniu tabelki, która miała mi wskazać zwycięzcę w kategorii ultralekkich kawalerek naszły mnie pewne wątpliwości. Otóż dotyczą one kwestii równowagi pomiędzy komfortem i wagą rozwiązania. Czy ultralekkość namiotu kończy się na granicy kilograma? Tak zapewne chcieliby nam to wpoić niektórzy producenci. Wszak umowną granicą ultralekkości jest waga bazowa plecaka w wysokości około 10lbs czyli 4,6kg. Musiałbym wygospodarować sobie taki margines wagi by zmieścił się w niej mój nowy dwupowłokowiec. Zatem do dzieła :D
Waga bazowa mojego plecaka to 3,7kg latem, 4,2kg w 3-sezonach, 6,3-7kg zimą. Wiosną, latem i jesienią moje schronienie w postaci poncho-namiotu, podłogi, szpilek, pokrowca, worka, odciągów i gumek waży 461g, zimą waga ta wzrasta do 890-947g (stosuję dwuosobowy namiot jednopowłokowy, kotwice śnieżne, śledzie). Odejmując wagę poncho od wagi bazowej uzyskam odpowiednio: 3,25kg, 3,7kg, a zimą około 5,3-6,2kg. Do wagi bazowej letniej i 3-sezonowej musiałbym dodać jeszcze przedmioty, które zwykle zastępuje poncho, czyli co najmniej kurtkę i spodnie przeciwdeszczowe oraz pokrowiec na plecak. Ten ostatni gadżet pominę, gdyż zwykle wszystkie przedmioty narażone na kontakt z wodą pakuję w worki wodoszczelne. Jak wygląda więc waga po dodaniu odzieży w postaci kurtki i spodni Haglofsa Lim ważących razem 566g? Lato 3,8kg, jesień 4,25kg. Wagi zimowego sprzętu nie zmienią się – tam ubranie przeciwdeszczowe zostało uwzględnione lub jest ono niepotrzebne. Latem mam więc spory – prawie kilogramowy margines, wiosną i jesienią nie wygląda to już tak różowo – margines skurczył się do 450g. Musiałbym wybrać na lato namiot w rodzaju TN Photona albo Lasera Competition, żeby zmieścić się w zakładanej wadze. Ich konstrukcje nie spełniają jednak założenia samonośności. Waga 3-sezonowego sprzętu nie pozostawia złudzeń – po dodaniu jakiegokolwiek dwupowłokowca wyjdę poza skalę ultralight :D Pytanie tylko ile poza tą skalę wyjdę. Wtedy będę wiedział jaka jest cena komfortu (poza kwotą pobrania, którą zapłacę przy odbiorze paczki ;)). Mógłbym odchudzić wagę spodni przeciwdeszczowych o ponad 160 gramów zamieniając spodnie Haglofsa na spodnie z Tyveku. Liczby nie wyglądałby już wtedy tak źle ale spodnie te nie są zbyt trwałe i nie są wodoszczelne. Jak zwykle pozostaje to kwestią kompromisu (lub inaczej rzecz ujmując - ryzykanctwa ;))
Kwestię wagi mam już przerobioną. Wyboru muszę dokonać z pełną świadomością faktu, iż nie ma czegoś takiego jak ultralekki produkcyjny, samonośny dwupowłokowiec.

1 komentarz:

Pawel pisze...

To może lepiej pogodzić się z losem i przyjąć miano jedno sezonowego turysty ul? :)