czwartek, 18 czerwca 2009

Cumulus X-lite 200 - lekki jak chmurka

Doczekałem się. Przyszedł do mnie kurier i wręczył mi wreszcie (za skromną opłatą ;)) paczuszkę z najlżejszym śpiworem jaki w życiu miałem okazję trzymać w rękach. Cumulus X-lite 200 bo o nim piszę jest pięknie czerwony i jak zwykle doskonale wykonany - jak wszystkie wcześniej zakupione przeze mnie śpiwory Cumulusa. 200 gramów gęsiego puchu o sprężystości 850 cuin zamkniętego w shellu z Pertexu Quantum naprawdę cieszy oko. Wiele nie mogę o nim dziś napisać ale pierwsze co z nim zrobiłem to był rzut na wagę. Śpiwór miał ważyć 430 gramów, waży 449. Nie jest to istotna różnica gdyż może wynikać z wilgotności puchu. Cumulus Quantum waży najczęściej o 20 gram więcej niż to precyzuje specyfikacja. Woreczek waży 11 gramów. Śpiwór przyszedł zapakowany w kartonik, a w kartoniku przebywał w worku do przechowywania śpiwora uszytym z mocnej siatki i nylonu. Śpiwór nie posiada zamka i wymaga wślizgnięcia się doń. Jak wszystkie Cumulusy posiada on minimalistyczny kaptur (sięgający mi do połowy czoła ;)) Brak w nim kołnierza w części dolnej otworu przez który wystaje nam głowa, kołnierz jest natomiast w górnej części. Komory skrzynkowe. Plecy i wierzchnia część śpiwora mają oddzielone komory więc nie jest możliwe przesunięcie puchu podczas zimniejszej nocy na wierzch ale też puch samo z siebie się nam nie przesunie. Mam 181 cm wzrostu i jestem przeciętnej budowy ciała - po wejściu do śpiwora miałem jeszcze pewien margines zarówno na długość jak i szerokość więc z powodzeniem mógłbym wejść do niego ubrany w warstwę odzieży. Żeby do tego śpiwora wpełznąć trzeba opracować sobie technikę jeśli chcemy operację wykonać w ciasnym namiociku. To samo dotyczy wypełznięcia. Otwór zamykany jest na gumkę i stoper. Stoper jest przymocowany do materiału (co mnie osobiście lekko wkurza ale zawsze można sobie to zmodyfikować). Tego rodzaju elastyczne zamknięcie umożliwia częściowe wypełznięcie ze śpiworka i ugotowanie sobie śniadania bez konieczności jego całkowitego opuszczania. W nogach mamy dwie tasiemki do wieszania. Pokrowiec wydawał mi się malutki (2,75 litra) ale jak się okazało śpiwór jakimś cudem wszedł do niego :) Czy śpiworek będzie ciepły przy 3 stopniach Celsjusza to się okaże. Wrażenia z użytkowania z pewnością opiszę. Zdjęcia w weekend.

1 komentarz:

Marcel pisze...

Mały po spakowaniu, lekki. Świetny krój - mało puchu w dolnej części, 60% w górnej. Super nadaje się do przesiadywania przy przygotowywaniu jedzenia. Brak zamka jest zdecydowaną zaletą (mniej do zniszczenia, lepsza termika, niższa waga - nie ma konieczności montowania listwy). Ciekawy patent z pseudo kołnierzem. Kaptur faktycznie minimalistyczny (187 cm i już widzę, że to graniczna długośc ciała:).

Na razie kilka nocy z głowy, więcej rezultatów we wrześniu ;)