czwartek, 2 lipca 2009

Ultralekka kawalerka cz.IV

Jak to wynika z tabelki zamieszczonej w I części mojego elaboratu – nie ma na naszym rynku namiotów spełniających wszystkie postawione przeze mnie kryteria. Jednak z listy tej można wybrać kilku faworytów przymykając oko na mniej istotne kwestie.
Może uproszczę sobie pracę i wyeliminuję namioty o zdecydowanie najwyższej wadze minimalnej. Są nimi produkty Vaude Ultralight i Ultralight 1. Mimo wagi są to namioty o wysokich parametrach wodoodporności, wykonane z dobrych materiałów (zarówno tropik jak i sypialnia). Niestety nie są samonośne. Wersja cięższa i większa ma sporą sypialnię i nie najmniejszy przedsionek. Wersja oznaczona jedynką jest już lekko ciasna a przedsionek jest zbyt mały. Duża ilość szpilek (11) nie oznacza, iż nie można tych namiotów rozbić używając tylko 3 (kosztem mniejszej odporności na wiatr). Mimo tego możliwości odchudzania tych namiotów są dość ograniczone.
Kolejny piękny namiot to najnowsze dziecko Terra Nova – Voyager Superlite 2009. Namiot prawie idealny poza tym, że nie można go użyć bez sypialni. Sypialnię oczywiście rozbijamy w tym przypadku jako pierwszą. Konstrukcja samonośna (tzw. namiot geodezyjny), wysoka wodoodporność sprawdzony materiał sypialni, dobra wentylacja, duża powierzchnia użytkowa (najwyższy współczynnik powierzchni całkowitej do wagi wśród wszystkich namiotów, które biorę pod uwagę). Jest to jednak namiot dwuosobowy, a co za tym idzie cięższy niż zamierzam nosić w plecaku.
Inne namioty Terra Nova (Photon i Laser Comp.) są naprawdę ultralekkie. Pomijając drobne wady w stylu słabej wentylacji (dotyczy to w końcu wszystkich jednoosobowych namiotów) to dobre konstrukcje, ale stworzone w celu uprawiania maratonów górskich w Wielkiej Brytanii. Krótko mówiąc zostały one stworzone po to by zadośćuczynić przepisom stosowanym podczas tych maratonów. Ich uczestnicy muszą spać w namiotach dwupowłokowych. Stąd pomysł stworzenia czegoś takiego w zachęcającej wadze. Maratony wymagają przekiblowania jednej nocy w namiocie, po czym uczestnicy mogą pojechać do domu i wbić się w ciepłe bamboszki. Mimo, iż wielu próbowało (z powodzeniem) używać tego namiotu podczas długich wypraw odbija się to jednak na komforcie użytkownika. Namioty są ciasne, przedsionki małe, pod wpływem wilgoci ich tropiki flaczeją i zwisają smętnie powodując niestabilność całej konstrukcji. Poza tym nie spełniają one podstawowego warunku, którym jest samonośność.
Zostały mi eMeSeRy i Big Agnes.
MSR Hubba, Carbon Reflex, Big Agnes Seedhouse SL1 i Fly Creek UL1 mają jedną wspólną wadę – mają sypialnię z siatki przepuszczającej do środka pył i śnieg oraz powodującej utratę ciepła. Carbon Reflex – najlżejszy z dwu-powłokowych MSR-ów ma konstrukcję stelaża różniącą się od tej zastosowanej z Hubbach. Konstrukcja ta nie jest już samonośna. MSR Carbon Reflex odpada więc z rywalizacji. Za nim podąża MSR Hubba. Jeśli już miałbym wybierać ze wszystkich trzech wybrałbym MSR Hubba HP – lżejszego odpowiednika zwykłej Hubby. Jego sypialnia zrobiona jest z materiału przypominającego nylonową tkaninę spadochronową ze wstawkami z siatki w miejscach tego wymagających. Jest to najlepsze rozwiązanie dla namiotu całorocznego. Pewnie latem pełna siatka byłaby lepsza ale nie można mieć wszystkiego.
Łeb w łeb z Hubbą HP idzie Big Agnes reprezentowany przez namiot Copper Spur UL1. Z pewnością odróżnia go od swego konkurenta bardziej stonowany kolor. Miedziana Ostroga jest też od niego nieco bardziej przestronna – ma 2 metry kwadratowe sypialni, MSR tylko 1,6 metra – należy wspomnieć o tym, że Hubba ma szerokość sypialni 70 cm co jest wymiarem wystarczającym dla przeciętnego człeka ale nie daje wiele swobody. Przedsionki oba namioty mają identyczne. Big Agnes Copper Spur jest niższy o około 5-7 cm.Tak jak Hubba namiot ten jest samonośny, może być rozbity jako sypialnia jak również sam tropik (przy udziale podłogi. Po spakowaniu objętości obu namiotów są podobne niemniej Hubba HP jest lżejszym z nich obu o ponad 100 gram (myślę tu o wadze minimalnej). Waga pełnego namiotu jest zbliżona – 1360-1370 gramów. Wodoodporność – pewnie już dane wodoodporności tropiku Hubby HP wielu wystraszyły, bo 1500 mm słupa wody robi słabe wrażenie. Mimo to nie spotkałem się z negatywną oceną realnej wodoodporności tego namiotu. Copper Spur ma ten parametr obniżony do 1200 mm zarówno dla tropiku jak i dla podłogi. Jestem jednak pewien, że wytrzyma to większą ulewę niż wiele namiotów, których producenci zawyżają parametry podając 3 i 5 tysięcy mm. Wierzę w możliwości silnylonu.
Cena – MSR-a można wyszarpać taniej niż Big Agnes, różnica jest rzędu 40%, a więc sporo.
I tak dobrnąłem do końca. Chyba już najwyższy czas na werdykt. Mam swojego faworyta. Jest nim MSR Hubba HP. Może dlatego, że wiele o nim na sieci pochlebnych opinii. Wolę się jednak wstrzymać z decyzją zakupu licząc na obniżenie kursów walut :P Jestem ciekawy jakie są Wasze typy. Może mi ktoś podpowie. Czy to, co wstępnie wybrałem jest rozsądne? Może jest jakiś namiot spełniający moje wymagania, którego w ogóle nie brałem pod uwagę? A może odpuścić sobie luksus i skierować się w stronę namiotów lżejszych takich jak Laser?

3 komentarze:

Jan pisze...

PA nie wiem jak to do konca ma sie w hubbie HP (i sypialnia jest inna i tropik jest troche inny ale sam mam 'ordynarna' hubbe hubbe od 6 miesiecy (uzytkowana dosc intensywnie w warunkach irlandzkich)
o wodoodpornosc bym sie nie martwil co ciekawe namiot jest rowniez zadziwiajaco wiatroodporny :)
ja kupilem go jedynie na warunki bezsniegowe wiec szukalem czegos z siatki
wymiary calego cuda (po spakowaniu sa dosc dziwna sprawa bo namiot przychodzi w ogromnej torbie (jawyjalem kijki i scisnalem wszystko do rozmiarow worka na prolita S a oryginalnej torby nie zabieram
pzdr

Piotr Antkowiak pisze...

Dzięki za informacje. Szukałem długo informacji na temat objętości po spakowaniu ale poza zdjęciami nie znalazłem dokładnych danych. Mimo to potwierdzasz to co przypuszczałem - producent z wiadomych tylko sobie względów nie raczył porządnie spakować namiotu i wyszło 9 litrów. Faktycznie można zrobić z tego o wiele mniejszy pakunek. Sądzę, że problemem przy pakowaniu może być jedynie stelaż, który przybiera dziwny, nie do końca optymalny kształt.

Jan pisze...

sam ksztalt stelaza po spakowaniu nie przeszkadza za bardzo (jest toszke szerszy niz standardowa konstrukcja ale tez krotszy od wiekszosci namiotow jednak prawdziwe zalety pokazuje dopiero podczas rozstawiania solo oryginalny wor jest jakies 3 razy za duzy (zmiescilby spokojnie jeszcze spiwor :)ja spalem w HH w trzy osoby (wychodzi okolo 600g na osobe wiec wcale niezle jak na to co oferuje dla dwojga jest az nadto sam bralem pod uwage scarpa tarptenta ale nie moglem go pomacac a w HH przemieszkalem pare nocek wiec sie nie zastanawialem nawet
ty powinienes sie zmiescic awaryjnie w dwie osoby bez problemu
swoja droga dla mnie scarp to prawie ideal
pzdr