poniedziałek, 27 lipca 2009

H2O

Wstęp

Tytuł krótki. Ale tylko tytuł bo temat związany z dostępnością H2O jest rozległy. Szczególnie kiedy mówimy o wodzie czystej. Nie wymyślono jeszcze koncentratu tej substancji, więc pozostaje to w dalszym ciągu wyzwaniem logistycznym. Wodę można nosić w naczyniach albo wlać ją w siebie kiedy nadejdzie taka sposobność. Ja preferuję ten pierwszy sposób. Do przechowywania wody używałem butelek PET, manierek wojskowych jak i butelki Nalgene. Ta ostatnia ma dwie wielkie zalety: posiada szeroki wlew i jest zrobiona z leksanu dzięki czemu można wlać do niej wrzątek bez obawy o zmianę kształtu butelki. Butelka ta ma jednak i wadę: jest 4 razy cięższa (150g) od przeciętnej butelki PET (39g). Ostatnio kupiłem sobie dwie butelki Platypus. Do czasu ich użycia w terenie nie będę się na ich temat rozpisywał. Podobno są one równie wytrzymałe na temperaturę co Nalgene. Zobaczymy.

Środki chemiczne

Żeby się napić trzeba wodę uzdatnić. W terenie dzikim mamy do czynienia z zanieczyszczeniami mechanicznymi i biologicznymi. Te pierwsze nie stanowią istotnego problemu i można je usunąć po prostu odstawiając pojemnik z wodą od odstania osadu. Można również użyć prostego filtra z gęstej metalowej siateczki wklejonej w korek od butelki by nabrać wody pozbawionej grubszych zanieczyszczeń mechanicznych. Większy problem nastręczy nam pozbycie się z wody zanieczyszczeń biologicznych: bakterii, cyst, pierwotniaków i wirusów. Jeśli używamy palnika na drzewo lub po prostu ogniska możemy uzdatnić wodę poprzez jej zagotowanie. Różne źródła podają różne dane ale 1 minuta gotowania z pewnością wystarczą by wybić wszystkie żywe organizmy znajdujące się w wodzie. Jeśli nie dysponujemy odnawialnym zasobem paliwa, chemiczne metody uzdatniania wody mogą okazać się lepsze. Do wyboru mamy tabletki z substancjami uwalniającymi dwutlenek chloru i dodatkami (np. jonów srebra) takie jak Katadyn Micropur Forte MF 1T, Aquamira Water Purifier Tablets. Wszystkie produkowane są w jednej fabryce, więc niczym się nie różnią poza nazwą. By uzdatnić wodę należy użyć 1 tabletki na 1 litr wody. W przypadku wody przejrzystej o temperaturze pokojowej po 30 minutach nie mamy w niej żywych bakterii i wirusów. Po 2-4 godzinach woda zostaje oczyszczona z pierwotniaków i cyst. W przypadku wody bardzo zimnej i mętnej czasy te mogą wydłużyć się dwukrotnie. Są to więc środki, które wymagają odpowiedniego czasu by całkiem oczyścić wodę. Można ich używać np. wieczorem by rano mieć skład czystej wody. Jeśli woda jest przejrzysta możemy dawkę zmniejszyć o połowę – po 8 godzinach nawet połowa dawki skutecznie oczyści wodę. Same tabletki są bardzo lekkie i proste w użyciu. Wadą jest długi czas oczyszczania wody i niemożliwość natychmiastowego użycia – co za tym idzie konieczność jej przenoszenia. Zwiększa to istotnie wagę plecaka. Oczywiście mając do dyspozycji niewystarczającą ilość źródeł wody w terenie czas jej oczyszczenia nie ma wielkiego znaczenia – wodę i tak musimy przenosić. Kolejną wadą tabletek jest smak wody po ich użyciu. Woda smakuje jakby pochodziła z basenu miejskiego. Intensywny zapach chloru można usunąć gotując, ale wymaga to z kolei zużycia zapasu paliwa. Cena tabletek Katadyn Micropur Forte to ok. 80 zł za 100 tabletek (4 listki po 25 tabletek, 1 tabletka na litr).

Aquamira produkuje środek chemiczny w płynie służący do uzdatniania wody o nazwie Water Treatment Drops . Dostajemu dwie buteleczki po 40 ml. Środek wymaga zmieszania dwóch składników (po 7 kropel każdego na litr wody) przed użyciem. Po zmieszaniu w dostarczonym przez producenta pojemniczku należy odczekać 5 minut i wlać jego zawartość do zbiornika z wodą. Producent podaje, iż po 15 minutach woda pozbawiona jest bakterii. Nie podaje jednak, iż woda nie jest pozbawiona pierwotniaków, a żeby je wybić należy zwiększyć trzykrotnie dawkę i odczekać tyle samo czasu jak w przypadku tabletek. Środek jest znany i używany przez wielu ludzi. Okazał się być efektywny. EPA (Enviromental Protection Agency) nie wydała temu środkowi certyfikatu jako, że nie spełniał ich norm. Certyfikaty takie posiadają natomiast tabletki. Myślę, że kiedy mamy do czynienia z wodą w środowisku naturalnym, a w pobliżu nie widać oznak źródeł skażenia (stad pasących się nad strumieniem owiec, krów i jaków) możemy z powodzeniem uzdatnić wodę tabletkami i odczekać 30 minut po czym wodę wypić. Ryzyko jest nikłe, ale pewności nie mamy nigdy. Z wad Aquamira Water Treatment Drops należy wymienić konieczność mieszania obu składników, konieczność przepakowania płynów do mniejszych pojemników (oryginalnie są to 2 pojemniki po 40 ml). Największą zaletą jest fakt, iż woda mniej śmierdzi chlorem. Jest to wynikiem 3 razy mniejszej dawki substancji aktywnej w płynie niż w tabletkach. Jeśli chcielibyśmy by płyn Aquamira był równie skuteczny co tabletki, należałby zwiększyć dawkę trzykrotnie. Wtedy woda miałaby taki sam zapach. Cena 76 zł za zestaw , który wystarcza na około 120 litrów wody.

Filtry

Przejdźmy do filtrów. Obecnie dostępne filtry turystyczne mogą: oczyścić wodę z zanieczyszczeń biologicznych (bakterie, pierwotniaki i cysty), mechanicznych (osady i zawiesiny) oraz chemicznych (metale ciężkie, nawozy, toksyny, chemikalia uzdatniające wodę). Większość dostępnych obecnie filtrów nie jest w stanie usunąć nam z wody wszystkich wirusów, ale są wyjątki.

W filtrze najważniejszym elementem jest wkład filtrujący. Są to najczęściej wkłady polipropylenowe, ceramiczne, węglowe, ceramiczno-węglowe, ceramiczne z jonami srebra.

W kategorii lekkich filtrów królują obecnie przepływowe filtry grawitacyjne, słomki i butelki. Ze starszych konstrukcji mamy filtry w postaci pompek gdzie obieg wody wymuszony jest siłą ludzkich mięśni.

Filtry awaryjne

Słomki zawierają najczęściej prosty filtr polipropylenowy, czasem jodynę lub węgiel aktywowany. Według mnie konstrukcje te nadają się do zastosowania tylko w sytuacjach awaryjnych. Przykład: Web-Tex Surviva-Pure Straw

Filtry butelkowe

Butelki z filtrami filtrują bakterie, pierwotniaki i niektóre wirusy. Polepszają też smak wody gdyż zawierają filtr węglowy. Mają one jednak bardzo ograniczoną pojemność (620-830 ml), potrafią przefiltrować tylko 100 litrów wody i są dość ciężkie (170-200 gramów). Przykładami takich produktów są: Katadyn Bottle 0,75 i 1L oraz Webtex Surviva-Pure Bottle (jej cywilnym odpowiednikiem jest Explorer Bottle firmy Drink-Safe-Systems).

Filtry przepływowe grawitacyjne (liniowe)

W tej kategorii mamy istny rozkwit propozycji. W zasadzie wszystkie filtry są oparte na wkładach polipropylenowych. Różnice polegają na innej gęstości filtrów, dodatkach w stylu filtrów węglowych, wadze, utrudnieniach i udogodnieniach wynikających z zastosowanej konstrukcji.

Na pierwszy ogień weźmy najcięższy filtr MSR Autoflow . Jest to filtr wyposażony w 4 litrowy zbiornik na brudną wodę, wężyki, element filtrujący i uniwersalną nakrętkę do butelki (pasuje do butelek PET, Naglene, Platypus itp.). Element filtrujący to filtr polipropylenowy o gęstości 0,2 mikrona, wadze 150 gramów (cały zestaw waży 392 gramów). Przepustowość filtra wynosi 1,75 litra/minutę, żywotność do 1500 litrów. Nie filtruje wirusów i toksyn. Woda po przefiltrowaniu jest tak samo zabarwiona jak przed. Filtr nie polepsza również smaku wody. Posiada możliwość czyszczenia w terenie (poprzez przepuszczenie czystej wody pod ciśnieniem w odwrotnym kierunku niż w zwykle podczas filtrowania). Cena w Polsce – 419 PLN, w USA 80 USD.

Kolejną propozycją jest Aquamira Frontier Pro. Filtr ten został stworzony z myślą o tym by nakręcić jego końcówkę na gwint butelki PET i pić ssąc wpdę jak przez słomkę. Potem ktoś wpadł na pomysł wykorzystania go jako elementu filtrującego w zestawie grawitacyjnym. Dlatego filtr ten charakteryzuje się bardzo niską przepustowością - 100-150 ml na minutę. Waga samego filtra wynosi 65 gramów. Filtr prawdopodobnie ma wkład polipropylenowy 0,2 mikrona jak większość konstrukcji. Nie polepsza smaku ani nie zmienia koloru wody. Zważywszy wymienione wyżej problemy z przepustowością odpuściłbym sobie tą konstrukcję. Cena w USA 16-20 USD.

Poniżej opis dwóch konstrukcji które mi najbardziej przypadły do gustu i postaram się je niebawem przetestować. Są nimi filtr przepływowy Surviva-Pure brytyjskiej firmy Webtex oraz filtr amerykańskiej firmy Sawyer. Podobają mi się z kilku względów: ją lekkie, są bardzo wydajne, mają bardzo gęste filtry polipropylenowe oraz wkłady węglowe (ten pierwszy).

Filtr przepływowy Surviva-Pure firmy Webtex należy do rodziny 3 filtrów (przepływowy, filtr w butelce oraz filtr w postaci słomki). Jednego już opisałem powyżej. Ten przepływowy posiada w środku filtr polipropylenowy 0,2 mikrona oraz filtr węglowy. Dzięki temu filtruje zarówno bakterie, cysty i pierwotniaki jak i metale ciężkie, toksyny i trucizny zawarte w wodzie. Poprawia również smak filtrowanej wody. Waga filtra to 71 gramów ze złączkami, 102 gramów waży całość (z ustnikiem do oczyszczania filtra). Żywotność filtra określono na 1600 litrów. Przepustowość to ponad 300 ml na minutę. Filtr możemy umyć w terenie przepuszczając wodę pod ciśnieniem w odwrotnym kierunku niż odbywa się filtrowanie. Cena w Polsce 155 PLN.

Jako ciekawostkę podam, że takie samo rozwiązanie oferuje pod inną nazwą i w zmienionym kształcie obudowy filtra firma Drink-Safe Systems. Nazwa ich produktu to Aquaguard Eliminator Inline Hydration Filter and Purifier. Przeznaczenie produktu dystrybuowanego przez Webtex jest militarne, a firmy Drink-Safe Systems cywilne.

Na koniec filtr firmy Sawyer z USA – Sawyer Water Filter SP140. Waga tylko 60 gramów, wkład polipropylenowy o średnicy sita 0,1 mikrona, przepustowość 1,8 litra na minutę, żywotność 10000 litrów. Usuwa bakterie, cysty i pierwotniaki. Jest szybki, lekki i tani (cena w USA 35 USD).

Ale na tym nie koniec. Firma Sawyer produkuje inny filtr – droższy ale posiadający wkład polipropylenowy o średnicy sita 0,02 mikrona. Pozwala to na usunięcie wirusów z wody. Filtr nazywa się Sawyer Water Purifier SP135. Waga taka sama jak jego starszego brata. Ma on jednak pewną wadę – wymaga primingu. Trzeba przez niego przepuścić strumień wody pod wysokim ciśnieniem i nosić go mokrego by użyć w plenerze. To powoduje wzrost wagi i niedogodność w przechowywaniu. Cena w USA 69 USD.

Filtry z wymuszonym obiegiem wody

Tyle w temacie filtrów grawitacyjnych. Do wyboru pozostało jeszcze kilka filtrów o wymuszonym obiegu wody. Z lekkich konstrukcji mamy Hyperflow firmy MSR. Filtr wygląda jak pompka do roweru. W środku mamy wkład polipropylenowy o sicie 0,2 mikrona. Waga wysoka bo aż 220 gramów. Wysoka przepustowość - 3 litry/minutę. Żywotność określił producent na 1000 litrów. Nie filtruje wirusów i toksyn. Ma możliwość czyszczenia w terenie. Do niedawna zbierał wiele niepochlebnych opinii odnośnie zapychania doprowadzającego użytkowników do rozpaczy. Producent na swojej stronie twierdzi, że zmienił coś w konstrukcji filtra i problem w nowych egzemplarzach nie występuje. Jak jest naprawdę dowiedzą się tylko ci co za niego zapłacą (w Polsce 560 PLN, w USA 100 USD).

Doskonałą propozycją – aczkolwiek cięższą jest filtr MSR Sweetwater. Oparty na elemencie ceramicznym (sito 0,2 mikrona) z wkładem węglowym pozwala na oczyszczenie wody z bakterii, cyst, pierwotniaków, osadów, zanieczyszczeń chemicznych. Polepsza również smak wody. Producent określił jego żywotność na 750 litrów, ale można dokupić do niego wymienne wkłady ceramiczne. Filtr łatwo można oczyścić w terenie przy pomocy szczoteczki dodawanej w zestawie. Sam filtr (pompka) bez osprzętu waży 320 gramów, do tego trzeba zaopatrzyć go przynajmniej w wężyki i prefilter. Waga całego zestawu przekracza 400 gramów więc jest „nieco” przyciężki. Mimo to jest on wart przemyślenia. Cena w USA 70USD, w Polsce 315 PLN.

Tyle miałbym do powiedzenia w dniu dzisiejszym na temat filtrów. Dodam tylko, że należy się liczyć z faktem, że elementy filtrujące mokre ważą więcej niż w specyfikacji producenta. Poza tym filtry mają pewną istotną wadę: jeśli zamarzną mokre – elementy zarówno ceramiczne jak i polietylenowe zostaną prawdopodobnie zniszczone. Trzeba o tym pamiętać wybierając się z nimi w teren i czasem zabrać ze sobą do śpiwora zapakowawszy wcześniej w jakiś woreczek (swoją drogą dużo gratów w tym śpiworze trzeba mieć by nam nie pozamarzały :P). Ostatnia niedogodność związana z filtrami to konieczność ich suszenia i odpowiedniego przechowywania. Jeśli o to nie zadbamy zarosną nam piękną zielenią.

Lampy UV

Ostatnim urządzeniem, o którym chciałem tylko wspomnieć jest Steripen UV. To lampka wyposażona w element wytwarzający intensywne światło ultrafioletowe. Potrafi ono zabić wszelkie bakterie, cysty, wirusy i pierwotniaki w 90 sekund w 1 litrze przejrzystej wody. Potrzebuje 180 sekund na załatwienie ich w wodzie mętnej. Problem pierwszy to taki, że wody tej nie oczyszcza z osadów i zawiesin. Takiej wody i tak się nie napijemy. Będziemy musieli ją odstawić lub przefiltrować. Drugi problem tkwi w samym urządzeniu. Sam się nim nie bawiłem, ale czytając testy odniosłem wrażenie, iż Steripen jest dość humorzasty. Potrafi zużyć komplet litowych baterii znacznie szybciej niż to wynika z danych producenta, potrafi też po prostu nie działać jak należy. Waga Steripen Traveller to 67 gramów (105 z bateriami). Ceny w Polsce ok.580 zł.

Wybór

Jeśli miałbym wybrać najskuteczniejsze, najlżejsze i najtańsze rozwiązanie to wybrałbym lekki filtr grawitacyjny (Sawyer SP140 lub Surviva-Pure) oraz tabletki uzdatniające wodę. Taki zestaw pozwoliłby na oczyszczenie wody ze wszystkich zanieczyszczeń biologicznych, mechanicznych i chemicznych w około 30 minut. Zastosowanie filtra Surviva-Pure dodatkowo oczyściłoby wodę z zapachu chloru i poprawiłoby jej smak. Cena takiego rozwiązania wydaje się również dość przystępna. Rozwiązanie to byłoby dobre nie tylko w dziczy gdzie zanieczyszczeń chemicznych praktycznie nie ma ale pozwoliłby uzdatnić wodę ze źródeł bliższych cywilizacji. Postaram się w najbliższej przyszłości przetestować oba filtry i opublikować wyniki moich testów.

5 komentarzy:

vick pisze...

Dorzucę do tego fajnego zestawienia, jeszcze jeden rodzaj filtru butelkowego - nowy na rynku i chyba nieosiągalny w PL: Delios
Sama nakrętka filtrująca podobno pasuje do butelek PET i jest w stanie przefiltrować 200 litrów, przy czym im bardziej zanieczyszczona woda, tym szybciej zapcha filtr, jest też wersja z bukłakiem 4L, gdzie żywotność filtra dochodzi do 1000L. W linku specyfikacja filtra.

Piotr Antkowiak pisze...

Zacna konstrukcja. Producent troszkę przegiął nie wspominając nic o wirusach ale awaryjnie to bardzo ciekawa propozycja. Jak Ty to znalazłeś ?

vick pisze...

Wiesz, trzeba być na bieżąco ;)
Sprzęt, zaraz po wyjazdach, to moje hobby, jak nie jestem wyjechany, to wynajduję czasami takie ciekawostki.

Bardziej zastanawia mnie jak to się będzie sprawdzało i gdzie będzie toto można kupić, bo na razie to świeża informacja tylko z sieci.

marcus pisze...

Witaj, w Twoim spisie przedmiotów znalazłem "Korek do butelki PET z filtrem". Jaki tam filtr zastosowałeś?

Piotr Antkowiak pisze...

Filtr w korku służy mi tylko do filtrowania większych mechanicznych zanieczyszczeń. Zrobiłem go sam: wyciąłem dziurę w korku od PETa, wkleiłem w nią na żywicę epoksydową bardzo drobną siateczkę (podobną można znaleźć w końcówkach nakręcanych na kran. Na koniec wszystko wzmocniłem siateczką plastikową żeby ładnie wyglądało i po sprawie. Filtr jest na tyle gęsty, że żaden nawet najdrobniejszy piasek nie przechodzi.