środa, 26 sierpnia 2009

Islandia by Marcel Update

Wyjechałem na kilka dni w miejsce, w którym nie było czegoś takiego jak HSDPA, GPRS ani nawet EDGE. Nie było więc mowy o tym by uzupełniać bloga. Mimo braku dostępu do internetu moja komórka od czasu do czasu odbierała SMSy od Marcela. Czas uzupełnić braki w relacjach z jego wyprawy:
23 sierpnia - Nocuje w opuszczonej chacie Laugavellir. Dzień wcześniej zrobił ponad 55 km. Trasa z dnia 23.08 biegła na południe od jeziora Askja. Pogoda nie dopisywała.
24 sierpnia - Marcel jest a Askji. Za nim 1/3 trawersu. Kilkanaście kilometrów podjechał samochodem z ratownikiem. Powodem była nadciągająca burza. Zdrowy rozsądek i opinia strażnika wzięły górę.
25 sierpnia - Dzień odpoczynku i planowania. Sporo nowych informacji od strażników. Marcel pisze, że musi zmienić trasę bazując na tym co mówią i prognozach pogody.

Dziś nie dostałem żadnego info. Trzymam kciuki by pogoda mu nie pokrzyżowała planów i nie musiał nadkładać drogi.

sobota, 22 sierpnia 2009

Islandia by Marcel cz.2

Dostałem dzisiaj kolejnego SMSa od Marcela. Dziś idzie w stronę zapory Karahnjukur. Pogodę ma słoneczną i wietrzną jak to na Islandii. W nocy i z rana był przymrozek. Cwaniak - nie musiał testować swojego Cumulusa X-lita - spał w chacie Geldingafellskali (cokolwiek to oznacza). Widać, że w pobliżu siedzib ludzkich Marcel ma zasięg. Sądzę jednak, że na kolejną wiadomość trochę dłużej poczekam. Muszę mu coś odpisać i podnieść na duchu. Choć pewnie na tym etapie nie jest źle. Chwała Bogu, że po Islandii nie chodzą niedźwiedzie - przynajmniej jeden problem z głowy.

czwartek, 20 sierpnia 2009

Śmieci w butach

Ten temat był poruszany jakiś czas temu przez vicka - kolegę "po fachu". Śmieci wpadające do butów z niską cholewką są łagodnie mówiąc utrapieniem. Drobne ziarenka i nasionka potrafią doprowadzić wełniane skarpetki do ruiny. Przez drobiny gromadzące się w butach zniszczyłem sobie kiedyś wyściełanie dość drogiej pary butów w jeden tylko dzień. Buty były do wyrzucenia. Pominę stan moich nóg po tym spacerku. Powstało już wiele konstrukcji zabezpieczających wnętrze buta przed dostawaniem się śmiecia do wewnątrz. Kilka firm produkuje świetnie działające gaitersy: Montbell, Inov-8, Outdoor Research, Raidlight. Niestety większość produktów dostępna jest za granicą, a takie jak chciałem były tylko w USA. Nie chciało mi się wydawać kasy na przesyłki więc pozostało mi zakasać rękawy i zrobić własne. Jako, że po przeszukaniu szafy nie znalazłem wśród posiadanej odzieży żadnych ochotników do przeróbki na stuptuta postanowiłem kupić eksperymentalnie stuptuty Salewa Trail Speed w celu ewentualnej przeróbki celem odchudzenia. Miały ważyć 94 gramy. Po odchudzeniu liczyłem na wagę ok. 60 gramów. Oczywiście po otrzymaniu paczki wziął mnie lekki wkurw, a Salewa znalazła się na mojej czarnej liście. Stuptuty ważą 134 gramy !!! Ale coż to dla Salwey - wszak to TYLKO 50% pomyłka na niekorzyść klienta, któremu zależało na wadze. Zastanawiam się co ci producenci sobie myślą - że nikt nie ma wagi w domu ? Może by tak kolesie z Salewy poszli do jakiejś Biedronki i kupili za kilkadziesiąt złotych wagę kuchenną. Więcej by to dało niż ich dział R&D :P Nawet na opakowaniu było jak byk napisane - 94g. Całe szczęście ich wyrób kosztował całe 69 złotych więc tragedii nie było. Odchudzanie zaczęło się z wyższego pułapu wagowego.
Mimo to nie poddałem się. Albo będą lekkie albo skrócę im żywot. W ruch poszły nożyczki. Trzeba przyznać, że te chińskie szwaczki są ostatnio skrupulatne. Dokładne wyprucie zamków i taśm odblaskowych bez uszkodzenia tkaniny zewnętrznej stuptuta zajęło mi ze 3 godziny życia. Kolejne 15 minut zajęło upiłowanie plastikowych klamerek trzymających hypalonowe paski pod butem. Potem zabrałem się za szycie. To co pozostało z produktu Salewy zszyłem sobie tylko znanymi ściegami, na które dałem sobie dożywotną gwarancję. Stuptuty były wcześniej zbyt szerokie na wysokości górnej krawędzi. Lekko to zmodyfikowałem - tak by na gołej nodze nie czuć było ucisku oraz by stuptut dobrze trzymał się na nogawce spodni.
Producent dał ciała jeśli chodzi o wagę, ale materiały użyte do produkcji stuptutów są całkiem niezłe: tkanina zewnętrzna to mieszanka lycry i wodoodpornej rozciągliwej membrany, górny i dolny brzeg są zaopatrzone w podgumowane rozciągliwe taśmy bardzo dobrze trzymające się buta. Z przodu mamy haczyk do zaczepienia o sznurówki.
Po wprowadzeniu tych zaawansowanych zmian konstrukcyjnych ;) całość waży przyzwoite 77 gramów i dalej spełnia swoją rolę. Nawet brak paska pod butem nie wpływa na trzymanie się gumki do buta. Jedyna niedogodność to taka, że trzeba stuptuty włożyć na nogi zanim założy się buty. Nie można zdjąć ich tak szybko jak oryginalnych. Dla mnie nie stanowi to problemu - zakładać je będę rano, zdejmować wieczorem.
Efekt:
Podsumowując: dorobiłem się całkiem wygodnych i oddychających stuptutów 3 sezonowych. Są faktycznie oddychające. Pochodziłem w nich kilka godzin w bardzo gorący dzień. Mimo to zapomniałem o ich istnieniu. Przypomniałem sobie o nich kiedy chciałem zdjąć buty po powrocie do domu. Szerokie gumki trzymają się butów jak przyklejone. Nie osiągnąłem jedynie oczekiwanej wagi ale więcej się nie da zjechać z wagi w przypadku tego produktu. Można jeszcze górną szeroką gumkę zastąpić lżejszą ale to już wykracza poza moje umiejętności - trzebaby zastosować elastyczną nić i ściegi jakich nie nauczyłem się na zajęciach ZPT :P